Tutaj legendy stąpają cicho…
Dostępność: Mało 5 szt.
Cena: 110.00
Cena: 110.00
Dostępność: Mało 5 szt.
Cena: 110.00
Cena: 110.00
Jedenasty album powstał w 2025 roku, niedługo po wydaniu książki Cicha kobieta – opowieści pałacowe, i w pewnym sensie stał się jej naturalnym dopełnieniem. Tam, gdzie w książce dominowało słowo, tutaj pojawia się obraz, który pozwala zajrzeć w te same miejsca z innej perspektywy, bardziej namacalnej, bliższej doświadczeniu drogi niż samej opowieści.
Była to kolejna wyprawa rowerowa, tym razem prowadząca nie przez wschodnie rubieże Polski, lecz przez jej centrum, wzdłuż Wisły. Podróż, która okazała się nie tylko przemieszczaniem się z miejsca na miejsce, lecz także zmaganiem z własnymi ograniczeniami. Ból, zmęczenie i chwile zwątpienia towarzyszyły tej drodze niemal tak samo jak zachwyt nad mijanym krajobrazem. Był to jednak wysiłek, który miał swój sens, bo gdzieś po drodze pojawiło się także poczucie zwycięstwa nad słabością, ciche i pozbawione patosu, ale przez to bardziej prawdziwe.
Album różni się od poprzednich również sposobem prowadzenia opowieści. Nie znajdziesz tu Kurdupelka, Zośki ani kozy Rozalii, nie pojawia się też barwny i nieco rubaszny Pan Edek Polonez. Ich miejsce ustąpiło Skrybie z Kuryera Dworskiego, a w tle pobrzmiewają echa historii znanych z Cichej kobiety. To sprawia, że całość ma bardziej stonowany, momentami mroczniejszy charakter, bliższy szeptowi niż gawędzie.
Nie są to więc opowieści lekkie ani oczywiste. Przypominają raczej historie zasłyszane gdzieś mimochodem, w półmroku, przy uchylonych drzwiach, kiedy nie wszystko jest dopowiedziane, a to, co niewypowiedziane, zaczyna pracować najmocniej. W takich miejscach legendy nie krzyczą — one stąpają cicho.
Ten album jest zapisem drogi przez miejsca, ale i przez nastroje, przez pamięć i wyobraźnię, przez to wszystko, co pozostaje, gdy opowieść już się kończy, a obraz wciąż trwa.
Czy będzie to ostatni album? Trudno powiedzieć. Już nieraz wydawało się, że to koniec, a jednak pojawiały się kolejne drogi, kolejne opowieści i kolejne miejsca, które domagały się zapisania. Tym razem nie składam żadnych deklaracji. Pozostawiam to temu, co jeszcze przede mną.